niedziela, 13 września 2009

Rustykalna szarlotka


Jest cos wyjatkowego w niedzielnych porankach. Cos magicznego, niepowtarzalnego.
Nie jestem typem spiocha, i zawsze to ja, jako pierwsza po cichu wymykam sie z lozka. Biore kapcie w reke, zeby przypadkiem nie obudzic meza szuraniem po podzlodze i niczym myszka wykradam sie z sypialni, zakladam szlafrok i oslepiona wczesnymi promieniami jesiennego slonca zaparzam herbate, wygladam przez okno.
Lubie obserwowac swiat, lubie miec poczucie harmoni, czuc, ze jestem swiadkiem czegos pieknego, niezwyklego, niepowtarzalnego. Byc.
Nawet podczas weekendu dlugie wylegiwanie sie w lozku jest dla mnie strata czasu. Jest przeciez tyle rzeczy, ktore moglabym zrobic, tyle sytuacji, ktorych moglabym byc swiadkiem, tyle mysli, ktorych po prostu nie powinnam przespac.
Podobnie jak w przypadku nocnego pieczenia, poranne krzątanie sie w kuchni tez sprawia mi wielka przyjemnosc. Tylko cisza i niewinne tykanie zegara sa wtedy moimi kompanami. W takim nastroju najbardziej lubie piec chleb. Zdarza sie jednak, tak jak na przyklad dzis, ze poranna wizyta w kuchni, konczy sie nieco innym wypiekiem. Szarlotka, wypelniona po brzegi jablkami, z migdalowa nuta, dzieki dodatkowi ciasteczek amaretti, byla strzalem w dziesiatke.
Przepis znalazlam na blogu Liski, i od razu wiedzialam, ze bedzie to cos wspanialego.
Od siebie dodalam jedynie rodzynki, bez ktorych w naszym domu o szarlotce nie ma mowy:)
Lisko, dziekuje za swietny przepis;-)

Cytuje za Liska:


Skladniki:

200 g masła, pokrojonego w kostkę
380 g mąki
2 żółtka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
60 g cukru
cukier z prawdziwą wanilią
szczypta soli

700 g jabłek, obranych i pokrojonych w cienkie plasterki
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki zmielonych goździków
80 g zmielonych ciasteczek (najchętniej używam twardych amaretti)
150 g cukru
1 łyżka mleka do posmarowania wierzchu ciasta

Piekarnik nagrzać do 200 st C.
Masło posiekać z mąką wymieszaną z proszkiem. Dodać żółtka, cukier z wanilią i sól. Zagnieść gladkie ciasto, które podzielić na 2 części - jedna powinna być o ok. 1/3 większa od drugiej.
Większą częścią wylepić spód i boki tortownicy o średnicy 22-24 cm. Ponakłuwać widelcem i wstawić do gorącego piekarnika na 10 minut.
Mniejszą część ciasta zawinąć w folię i schłodzić.


Jabłka pokrojone w plasterki połączyć z cytryną, cynamonem, goździkami, cukrem i ciasteczkami.
Włożyć do tortownicy z podpieczony ciastem. Wygładzić powierzchnię.
Pozostałą część ciasta rozwałkować na okrąg (ja najczęściej kładę ciasto między 2 kawałki folii spożywczej i w ten sposób wałkuję), ułożyć na wierzchu jabłek, delikatnie skleić ciasto na krawędziach. Ponakłuwać wierzch widelcem, posmarować łyżką mleka i wstawić do piekarnika na 50-60 minut.

Przed podaniem dokładnie ostudzić.
Wspaniale smakuje z lodami waniliowymi...
Smacznego!

13 komentarze:

majana 13 września 2009 12:10  

Szarlotka wygląda wspaniale! To cudowne ciasto, do którego pasują i rodzynki i orzechy i migdały.Ja najbardziej lubię taką z mnóstwem cynamonu i jabłek i właściwie nic innego już nie musi w niej być.
Ta szarlotka , która właśnie oglądam jest tak piękna, że ślinka mi cieknie na klawiaturę .

Pozdrawiam i zyczę miłej niedzieli:)

wiosenka27 13 września 2009 12:14  

Co tu dużo mówić...jest po prostu przepiękna i napewno bosko smakuje:)

myniolinka 13 września 2009 13:01  

Jeżeli w nazwie jest "szarlotka" to ja się piszę na kawałeczek... tylko rodzynki bym wyjęła bo niestety nie lubię...
pozdrawiam

polinqa 13 września 2009 13:08  

szarlotka wygląda pięknie! A te fajne serduszka na wierchu bardzo ją uatrakcyjniły, są słodziutkie :D

Kredka 13 września 2009 13:36  

Powiem tylko jedno: Prze-pięk-na!

Małgosia.dz 13 września 2009 15:05  

Olu, widzę, że mamy coś wspólnego. :) Ja podobnie jak Ty, nie wyobrażam sobie długiego wylegiwania w łóżku. Może nie oznacza to, że zrywam się skoro świt na nogi (nie da rady, zbyt późno chodzę spać), ale nie potrafię po otwarciu oczu tak po prostu leżeć w łóżku... Dla mnie to bezcelowe, bezsensowne i zwyczajnie nudne. :) Zdecydowanie wolę pokrzątać się po kuchni i przygotować coś tak dobrego, jak Twoja szarlotka. :)

viridianka 13 września 2009 18:07  

łał Olu jest cudowna, az mi to pachnie! mniam mniam
tak samo mam po co tracic czas na spanie... no po co?:P

aga-aa 13 września 2009 18:36  

ja jestem spragniona słodyczy, migdałowej słodyczy tym bardziej, jakoś mi tak źle dziś, słodkie by się przydało, choć kawałeczek...dasz ?

cudawianki 13 września 2009 21:37  

uwielbiam tak podana szarlotke!

migdałowa 14 września 2009 09:51  

Piszę się na to ciasto. Zdecydowanie!
Szarlotka rustyklana to zawsze u mnie był duży okrąg grubego kruchego ciasta wypełniony kawałkami jabłek (i niczego więcej) z zagiętymi do środka niedbale brzegami. Ale dla takiego efektu, jestem gotowa zmienić moje pojęcie szarlotki rustyklanej ;)

Liska 14 września 2009 22:33  

Wygląda doskonale. Bardzo się cieszę, że smakowała. Pozdrawiam ciepło.
P.S. Też lubię poranne krzątanie :)

Polka 15 września 2009 10:04  

hih a ja wole to nocne, kiedy na dworze cicho, sasiadka sie nie tlucze... marzenie!
Olu piekny wypiek! Moge sie wprosic na kawalek do porannej kawy? :)

:*

Ola 15 września 2009 15:21  

a mozesz mozesz Poleczko, zapraszam :P
Lisko, dziekuje bardzo! przepis jest rewelacyjny!
pozdrawiam!

Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody zabronione. Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i nie zgadzam sie na ich kopiowanie oraz rozpowszechnianie bez mojej zgody (patrz : Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)