niedziela, 7 czerwca 2009

Brownies z masłem orzechowym dla Ani


To wspaniałe, wyjątkowe brownie ostatni raz robiłam ładnych pare lat temu. Pamiętam dokładnie na jaką okazję.
Listopadowe, deszczowe sobotnie popołudnie dostalamtelefon, telefon, na który czekałam bardzo długo i po, którym cały świat mimo niepogody stał się słoneczny. Moja kochana przyjaciolka przyjechała do polski. Tylko na chwileczke, na momencik, ale byla.
Kiedy bylysmy jeszcze na studiach, weekendowe pieczenie (prawie jak nasza blogowa weekendowa cukiernia i piekarnia, tylko, ze w duecie:) ) bylo naszym rytuałem. Co tydzien w ruch szedl inny, nieznany przepis. Nie raz zdarzalo sie, ze ciasta czy potrawy, ktore przygotowywalysmy lądowały w koszu, czesto jednak okazywalo sie, ze sa to kulinarne strzaly w dziesiatke:)
Pamietam, ze kiedy po rozdaniu dyplomow ukonczenia studiow, po latajacych w powietrzu czapeczkach radosnych studentow wrocilysmy do naszego pokoju i dopadł nas smutek...
Ania nastepnego nia miala wyjechac, moje torby czekaly juz na wsadzenie do samolotowego luku i powrot do domu...konczyla sie jedna z najwspanialszych przygod naszego zycia, nasze wspole cotygodniowe pieczenie, rozmowy do 4 nad ranem...
I choc wiedzialysmy, ze wiez jaka jest miedzy nami nigdy nie zostaje zerwana, chociaz obiecalysmy sobie, ze bedziemy odwiedzac sie jak najczesciej mozna, zdawalysmy sobie sprawe, ze konczy sie cos waznego.
Ostatnim ciastem jakie wspolnie wyczarowalysmy bylo brownie. Kiedy teraz przypominam sobie moment, w ktorym je robilysmy musze przyznac, ze bylysmy mistrzyniami improwizacji. Nie mialysmy zielonego pojecia, ze istnieje przepis na brownie z maslem orzechowym ( w tamtych czasach Nigella czy Jamie Oliver byli tylko sennym marzeniem). To byla nasza wlasna inwencja tworcza, przyznaje, ze calkiem udana:)

Dzis przedstawiam brownie wedlug dokladnego przepisu, tyle, ze nie naszego, lecz Doruś. Nie pamietam juz niestety dokladnych proporcji ciasta, ktore razem z Ania zrobilsymy tamtego dnia. Mam nadzieje, ze smakowaloby jej rownie bardzo jak tamto, jedzone na walizkach i w naszym kampusie:)

Z dedykacją dla Ani, zeby nigdy nie zapomniala smaku tamtych lat :*

Składniki:

  • 180 g masła
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 250 g cukru
    pudru
  • 4 jajka
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 140 g mąki
  • szczypta proszku do pieczenia
  • 35 g kakao
  • 50 g gorzkiej czekolady, posiekanej
  • 95 g masła orzechowego typu 'crunchy'

Czekoladę rozpuścić razem z masłem na małym ogniu, mieszając (nie dopuścić do wrzenia). Lekko przestudzić. Dodać cukier, jajka, ekstrakt, przesianą mąkę z proszkiem, kakao i dodatkowo posiekaną czekoladę. Wymieszać.

Do przygotowanej blaszki (18 x 29 cm) wlać gotowe ciasto. Małą łyżeczką wykładać na górę masło orzechowe, wymieszać końcówką noża, tworząc na powierzchni esy - floresy.

Piec w temperaturze 160ºC, przez około 40 minut (piekłam krócej). Brownies powinny być wilgotne, im dłużej brownies pieczone, tym bardziej suche i o konsystencji ciasta (trzeba wyczuć swój piekarnik).

Smacznego!

8 komentarze:

kasiaaaa24 7 czerwca 2009 11:54  

Olu ciasto wygląda pięknie :) Zazdroszczę wspomnien z wspólnego pieczenia, bo moje przyjaciółki zawsze stroniły od kuchni. Ale niestety też po studiach zostały za graniacą :(

iis111 7 czerwca 2009 12:03  

ohhhh przeczytalam to co napisalam i tak mi sie strasznie teskno zrobilo za studenckimi latami. Czemu czasu nie mozna cofnoc, choc na chwileczke?:(

Małgosia.dz 7 czerwca 2009 13:21  

Olu, w takim razie Wy dwie kreatywne w kuchni byłyście? :)
Fajne brownie i bardzo podoba mi się w nim dodatek masła orzechowego. To na pewno fajny patent na przełamanie mocnego czekoladowego smaku. :)

Gosi@ 7 czerwca 2009 17:06  

ale pieknie wyglada !!! bardzo apetycznie :)

Ania 7 czerwca 2009 21:20  

O w mordę, CUDNE! Gdy przeczytałam, ze dla Ani, to przez sekundę miałam nadzieję, ze to dla mnie ;)))

Piękne. Wspomnienia i ciasto.

Ola 7 czerwca 2009 22:22  

dziewczyny, bardzo dziekuje za takie mile slowa:)
Malgosiu, o tak bylysmy baaardzo kreatywne:P
W
Ani, dla Ciebie tez:) prosze sie czestowac!

pozdrawiam;-)

majana 8 czerwca 2009 10:03  

Olu jakie piękne brownies! Apetyczne, ze slinka cieknie!:) Uwielbiam :)

zawszepolka 8 czerwca 2009 14:53  

To nastepne dla Poleczki moze co?? :))))
Nie bede taka podziele sie nie zjem wszystkich:)
Piekna historia...

Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody zabronione. Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i nie zgadzam sie na ich kopiowanie oraz rozpowszechnianie bez mojej zgody (patrz : Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)