sobota, 7 lutego 2009

Krem z porów



Propozycja na szybki i smaczny obiad. Zupę robi się w dosłownie pół godzinki, a efekt jest wspanialy:) Bardzo lubię kremy z warzyw, są w naszym stałym repertuarze, między innymi ze względu na prostote i szybkość wykonania no i oczywiście dlatego, że Zosia niesłychanie upodobała sobie takie formy obiadków, a i my bardzo na tym korzystamy:-)
Wyczytałam kiedyś w internecie, że często do kremu z porów dodaje się serek topiony. Na początku podchodziłam do tego pomysłu dość sceptycznie, no bo jak to, serek topiony w zupie?! ale potem...pomyślałam, czemu nie? no i dodałam kawałeczek do mojej miseczki. Teraz, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że efekt miło mnie zakoczył. Moim zdaniem zupa nie tyle straciła smak, co wręcz stała się lepsza! Kolejny dowód na to jak prawdziwe ( wspominane teraz z wielkim sentymentem) były słowa mojej babci "nie wierz gębie dopóki nie poczujesz na zębie", śmieszne, ale życiowe :-)

Składniki na 6 porcji:

  • 500g ziemniaków, obranych i pokrojonych na małe kawałki
  • 500g pora umytego, i pokrojonego na małe krązki
  • 900ml wywaru warzywnego
  • 1 łyżka majeranku
  • 1 łyżka tymianku
  • 1/4 łyżeczki startej gałki muszkatułowej
  • 1 cebula, drobno posiekana
  • 25g masła
  • 1/2 łyżki cukru
  • ser emmentaler do posypania lub serek topiony(jeśli tak jak ja zaryzukujecie i dodacie do zupy)

Do garnka wrzucić ziemniaki, pora, majeranek, tymianek i gałkę. Zalać wywarem. Przykryć i gotowac na wolnym ogniu przez ok. 20min, aż ziemniaki zmiękną.

W między czasie na małej patelni rozpuścić masło, dodać cebulę i smażyć przez około 5min po czym dodać cukier i smażyć kolejne kilka minut, aż cukier zacznie się karmelizować. Zdjąć z ognia i dodać do warzyw. Zmiksowac przy pomocy ręcznego blendera (W tym momencie można dodać serek topiony). Wymieszać, doprawić solą i czarnym pieprzem.

Przelać do miseczek i posypać startym serem emmentaler(jeśli nie dodawaliśmy topionego).

Smacznego!

10 komentarze:

margot 7 lutego 2009 12:11  

takie zupy to ja lubię, bardzo lubię
a twoja pięknie wygląda,ma taki optymistyczny,pełen dobrej energii kolor

Tilianara 7 lutego 2009 14:00  

Bardzo smakowita zupka :) Mi najbardziej spodobało się jej doprawienie taki zestawem ziół i gałki, no i ja raczej bym ser żółty dodała niż topiony, ale to dlatego, że staram się, choć z różnym skutkiem, omijać wszech obecną "witaminę E" ;)))

Ola 7 lutego 2009 16:18  

Margot, dziekuje bardzo. Ja ta zupke tez bardzo lubie, szybka i smaczna:)

Tilianaro, z zoltym serem tez napewno moglaby byc, ale wtedy juz nie daloby sie dodac do srodka, ale posypac jak najbardziej:) a co do "witaminki E" to masz racje, jednak trzeba przyznac, ze bardzo trudno jest jej dzis uniknac:(

pozdrawiam:)

Małgosia.dz 7 lutego 2009 20:54  

Olu! Tylko serek! Absolutnie i bez żadnego "ale". ;-) Ja do porowej właśnie topiony serek dodaję obowiązkowo i kocham w tej postaci. I nawet, gdy próbuję jakiś nowy przepis, gdzie zupa zaprawiana jest śmietaną - to bezczelnie i bez skrupułów zamieniam ten składnik.
A zupka Twoja wygląda bardzo smacznie i kolor ma śliczny, wiosenny bardzo. :)) Pozdrawiam. :)

Ola 8 lutego 2009 00:22  

Malgosiu, no to dobrze, ze nie jestem jedyna milosniczka serka w porowej:) w zadnej innej postaci nie smakuje tak dobrze jak wlasnie z serkiem:)
A co do koloru, to staram oslodzic i ubarwnic nam te jeszcze ponure, zimowe dni. Chociaz dzis wyszlo slonce i poczulam sie jakby juz byl kwiecien:) ahh....niech juz przyjdzie wiosna:)

pozdrawiam

Agatek 8 lutego 2009 10:26  

Ja tez do porowej dodaje serek :)tyle ze jeszcze w rondlu przed podaniem :)

Piekna ta Twoja zupa Olu :) az mi sie wiosennie zrobilo - a za oknem pierwszy duzy snieg od 25 lat w Dublinie

Ola 8 lutego 2009 10:46  

Agatko, dziekuje:) wczoraj w polsce pogoda byla wspaniala, ale dzis jak to zawsyczaj bywa zmienila sie nie do poznania. Znowu ponuro. A co do pogody w Dublinie, to rzeczywiscie zjawisko rzadko spotykane:)

pozdrawiam

ugotujmy 8 lutego 2009 19:16  

muszę sobie zapamiętac te słowa babci :-)
serek zawsze dodaję do kremowych zup. czasem jak w lodówce zabraknie topionego to taki w hochlandowy w plasterkach. bardzo to wzbogaca smak.
a kremu z porów nigdy nie próbowałam, wygląda absolutnie pysznie!

Ola 8 lutego 2009 20:26  

Masz racje, mozna zastapic takim hohlandowym jak zabraknie:) jesli nigdy nie probowalas, to juz najwyzszy czas, pychota!

dziekuje za mile slowa i pozdrawiam:)

Ania 11 lutego 2009 09:47  

A to jest jedna z moich ukochanych zup!

Ma przepiękny kolor, Olu.

Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody zabronione. Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i nie zgadzam sie na ich kopiowanie oraz rozpowszechnianie bez mojej zgody (patrz : Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)