niedziela, 7 marca 2010

Amerykanki, Love it or hate it!




Dokladnie tak, albo sie je kocha, albo nienawidzi:)
Przyznaje, ze ja mam do nich wielki sentyment i chyba juz zawsze bada kojarzyc mi sie z dziecinstwem i wykradaniem sie ze szkoly podczas dlugiej przerwy, do malej cukierni, w ktorej pani z kolorowa chustka na glowie sprzedawala nam Amerykany.
Niektorych z pewnoscia moze odstaczyc dodatek amoniaku a co za tym idzie niezbyt przyjemny, delikatnie mowiac, zapach podczas pieczenia i studzenia. Ja jednak jakos przezylam, owy ohydny zapach okazal sie calkiem do zniesienia:)
To kolejny eksperyment i przepis, ktory po prostu musialam wyprobowac. Mysle, ze to nie ostatni raz, kiedy je robilam:)
Przekonajcie sie sami!



Przepis zaczerpniety z bloga Dorotki Moje Wypieki, ktora cytuje:

Amerykanki:

(około 15 - 20 ciastek):


szklanka mleka
3 jajka
1/2 kg mąki pszennej
szklanka cukru
120 g margaryny (dałam masło)
2 czubate łyżeczki amoniaku
Margarynę roztopić, odstawić do wystygnięcia. Mleko zmiksować z jajkami. Dodać mąkę wymieszaną z cukrem i amoniakiem, zmiksować; na końcu wlać tłuszcz, zmiksować.
Na natłuszczoną blachę wykładać ciasto (około 2 łyżek na jedno ciastko, lub mniej), w bardzo dużych odstępach.
Piec około 15 - 20 minut w temperaturze 180 stopni, aż brzegi zaczną się rumienić. Ostudzić na kratce (dopiero wtedy ulotni się zapach amoniaku). Posmarować lukrem od płaskiej strony.
Lukier: 3 szklanki cukru pudru rozetrzeć z 8 łyżkami gorącej wody i sokiem z cytryny. Gęstość lukru można dowolnie regulować dosypując pudru lub dolewając wody.

Smacznego!



7 komentarze:

spencer 7 marca 2010 12:57  

U-WIEL-BIAM!!! Amerykany mógłbym jeść na okrągło. Piekłem już z tego przepisu i są po prostu cud-miód. A te Twoje...wyglądają genialnie!!

margot 7 marca 2010 13:18  

wzorcowe amerykany :)))

Mafilka 7 marca 2010 15:37  

ide robić, do kawy na 17.00 będą :)

majana 7 marca 2010 16:46  

Piękne!
Bardzo je lubimy ,choc faktycznie zapach troszkę odstrasza ;)
Muszę kiedyś zrobić takie w domku.
Pozdrawiam:)

kasiaaaa24 7 marca 2010 17:45  

Chętnie bym ich spróbowała :) Bardzo fajnie się prezentują :)

asiejka 8 marca 2010 11:04  

kiedyś było raczej hate
a później zmieniło się w love
amerykanki to faktycznie szkolne czasy i wspomnienia..
koniecznie z dużą ilością lukru

Emma 8 marca 2010 18:35  

A ja właśnie niedawno zakupiłam je w cukierni, pyszne były i smak za mną chodzi, a tu proszę przepis jak na zawołanie. Wykonam niebawem. Już się nie mogę doczekać! :)

Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody zabronione. Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i nie zgadzam sie na ich kopiowanie oraz rozpowszechnianie bez mojej zgody (patrz : Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)