czwartek, 22 stycznia 2009

Szarlotka



Ponieważ ostatnio chyba zbyt często rozwodziłam się nad moim dzieciństwem i czasami kiedy to byłam beztroską uczennicą z niebieskim plecaczkiem i warkoczykami, postanowilam, że dziś będzie krótko i zwięźle ( mam nadzieję, że potrafię to zrobić:-) ). W końcu nie chcę przecież was zanudzić:-)
Szarlotka proponowana dziś to klasyk. Prawdziwa, krucha, delikatna w smaku. Przepis na nią po raz pierwszy zobaczyłam na stronie Asi z kwestii smaku, od razu przypadła mi do gustu. Ciasto jest kruche, masa jabłkowa delikatna, ale jednoczesnie wyrazista w smaku.
Idelana propozycja dla zaganianych mam ,ale nie tylko. Można ją spokojnie upiec podczas tygodnia, bo przygotowanie jej nie jest pracochłonne, a efekt - BOMBA:-)
polecam gorąco!

Cytuję Asię, z kwestii smaku:


Ciasto:

• 3 szklanki mąki
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• 3/4 szklanki drobnego cukru do pieczenia
• 1 cukier waniliowy
• 250 g masła roślinnego (może być masło lub margaryna)
• 3 żółtka
1 całe jajko

Jabłka:

• 2 kg jabłek (najlepiej szara reneta albo antonówka)
• około 12 łyżeczek cukru

• 1 cukier waniliowy

• 5 -10 dag rodzynek
• 1 łyżeczka cynamonu

  • Jabłka obrać i pokroić na niewielkie kawałki i razem z cukrem oraz cukrem waniliowym lekko podsmażyć, tak aby się nie rozpadły. Dodać rodzynki i cynamon.
  • Przesiać mąkę razem z proszkiem do pieczenia bezpośrednio na stolnicę, dodać cukier, cukier waniliowy oraz masło. Całość posiekać nożem. Dodać 3 żółtka i 1 całe jajko. Zagnieść szybko ciasto i podzielić na 2 części.
  • Jedną część rozwałkować i położyć na blaszce (formie). Wyłożyć jabłka. Na jabłka położyć ubite na sztywno białka z trzech jaj z dodatkiem 1/4 szklanki cukru. Na wierzch położyć drugą część rozwałkowanego ciasta.
  • Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 1 godzinę w temperaturze 175 - 180 stopni. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem.
Smacznego!


8 komentarze:

Tilianara 22 stycznia 2009 13:50  

Szarlotki bombardują mnie z każdej strony :) Więc nie pozostaje mi nic, tylko wyzdrowieć i upiec ją :)))

majana 22 stycznia 2009 14:08  

Och, sliczna! :)) Ja też robiłam niedawno szarlotkę, ale chętnie bym zrobiła kolejną :)
Pozdrawiam.

Anna Marta 22 stycznia 2009 14:11  

Coraz wiekszego mam i ja smaka na szarlotke. Dzisiaj kupilam renety, trzeba zadzialac. :) Smacznie i slicznie wyglada. :)

Ola 22 stycznia 2009 14:44  

Tillianaro po pierwsze zycze zrowka:) po drugie, namawiam do upieczenia ciasta, naprawde jest pyszne. Nie ma to jak szarlotka!

Majanko bardzo dziekuje:) widzialam Twoja, tez wyglada przepysznie. Ja mam w domu samych milosnikow szarlotek, i wszystkiego co z jablkami, czasem trudno mi ich przekonac do czegos innego, ale daje rade:)

Anno Marto, w takim razie dzialaj! mam nadzieje, ze bedzie smakowac.

pozdrawiam:-)

Ania 22 stycznia 2009 15:15  

Ja tam lubię takie przynudzanie :))
I lubię takie filiżanki, jak ta na zdjęciu!
A szarlotkę to juz w ogóle baaaaardzo lubię :)

Ola 22 stycznia 2009 15:51  

No to sie ciesze, ze lubisz Aniu:) moja filizanke to wprost uwielbiam, w zadnej herbata nie smakuje tak wspaniale, a to wielkowa filizanka:)

pozdrawiam

Olciaky 24 stycznia 2009 12:01  

Fajny przepis.
Taki babciny:)
pozdrówka
www.waniliowachmurka.bloxc.pl-wpadnij,jesli masz chęć.

Anonimowy 8 czerwca 2009 10:52  

polecam też przepisy na http://kuchnia.netbird.pl/

Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody zabronione. Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i nie zgadzam sie na ich kopiowanie oraz rozpowszechnianie bez mojej zgody (patrz : Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)