środa, 5 sierpnia 2009

Drożdżówka z jagodami, brzoskwiniami i "pierwszymi" wiśniami


Tak wiem, wiśnie w tym roku nie sa juz znowu takie "pierwsze" ale dla nas, dzielnych podrozniczek to jak najbardziej pierwszusienkie, polskie wisienki tego lata ;-) i od razu mowie: zadne inne, made in UK sie do nich nie umywaja! swieze, zerwane doslownie prosto z naszego ogrodowego, poczciwego drzewka, czerrrrwone i slodziutkie.
Jak zdazyliscie pewnie zauwazyc, nareszcie jestesmy w domu:) HIP HIP HURRA!
Jak milo jest moc w koncu, o blogim poranku usiasc we wlasnych fotelu, wypic herbate z ulubionego kubka, opatulic sie ukochanych, mieciutkim kocem i po prostu byc. Byc bez obawy, ze ktos zaraz wparuje do pokoju i nieumyslnie bo nie umyslnie, ale jednak, zakluci nasz poranny spokoj :D ( nie uwzgledniam tu oczywiscie mojego dziecka, ktoremu oczywiscie taki postepek jest wybaczany,bo to po ptostu uwielbiam!)

Ta drozdzowka byla pierwszym zyczeniem mojego stesknionego meza:) i chociaz w glowie mialam juz troche inne plany na dzisiejsze ciasto, uleglam mu bez chwili wahania. JAKZE MOGLABYM SIE MU OPRZEC?! :)
przepis pochodzi od mojej tesciowej, ktora slynie w rodzinie glownie z wytrawnych dan, ale ta drozdzowka jest jej popisowym numerem na kazdym rodzinnym spotkaniu.
Przyznaje, ze jest wspaniala. Nie ma w sobie nic z tych bulowatych, gliniastych ciast z mala iloscia owocow z jakimi czasami mam okazje sie spotkac. Wiem, ze moze nie kazdemu moze przez to przypasc do gustu, ale ja uwazam, ze taka drozdzowa jest wlasnie najlepsza:D ciasto jest wilgotne, nie za slodkie, poezja! co do owocow, mozemy dodac jakie tylko dusza zapragnie! ciasto robi sie w 5 miniut, bo nie wymaga dlugiego wyrastania, wlasciwie nie wyrasta wcale, nie liczac zaczynu.
My zdecydowalismy sie tym razem na owocowa mieszanke wybuchowa: jagody, brzoskwinie, wisnie i na sam koniec (kiedy nikt nie widzial:D) dorzucilam od siebie jeszcze garsc malin! jak szalec to szalec, a co!

Ps. jak podoba sie wam moja ulubiona wieworka? robi furore co?! :P

Skladniki na bardzo duza blache:

1 kostka margaryny
3/4szklanki cukru
4 jajka
3 i 1/2 sklanki maki
8 dag drozdzy
1 ckier waniliowy
1 szklanka cieplego mleka

Wszystkie suche skladniki musza miec temperature pokojowa!

Jajka utrzec z cukrem, wlac cieple mleko, wkruszyc drozdze, wymieszac drewniania lyzka i zostawic pod przykryciem na olk 1/2h do wyrosniecia.

Piekarnik nagrzac do 180stopni.
Po tym czasie do ciasta dodac rozpuszczona margaryne, przesiana make i cukier waniliowy. Wyrobic mikserem przez 15min. Ciasto bedzie bardzo zadkie, ale to nic:)
Wylozyc do wysmarowanej olejem blachy. Na ciescie ulozyc owoce- duuuuzo owocow!
Piec ok 45min. Ja pieklam krocej, wazne zeby wierzch ciasta byl zarumieniony, trzeba jednak uwazac, bo ciasto latwo moze sie przypalic.

Smacznego!

12 komentarze:

majana 5 sierpnia 2009 15:07  

Olu, witaj po przerwie! :)) Bardzo się cieszę , że jesteś i to w takim stylu wróciłaś, super!
Ciasto jest piękne, uwielbiam wprost zapach drożdżowego ciasta z owocami. Sliczne zdjęcia, te owoce tak się świecą , pięknie:)
A wiewióreczka jest cudna!
Nazwałyście ją jakoś?
Pozdrawiam:))
Majana

mietowka22 5 sierpnia 2009 15:53  

nie no cudna, jest jeszcze kawałek :)

Małgosia.dz 5 sierpnia 2009 16:49  

Olu, widzę, że wracasz z pompą! :) Nie... z pięknym ciastem. :) Wygląda wprost bombowo! Tyle letnich owoców w jednym placku! Cudowności! :)

aga-aa 5 sierpnia 2009 17:15  

no wiewiórka robi furorę, ale ciasto też niczego sobie :)
fajno, że wróciłaś :)

majka 5 sierpnia 2009 17:23  

Wiewiorka przeslodka :) A drozdzowka...rewelacyjna! :)

margot 5 sierpnia 2009 19:28  

wszędzie dobrze ,ale w domu najlepiej :))) i można upiec takie letnie ciasto z tyloma pysznymi owocami ,hm

ewena 5 sierpnia 2009 23:28  

Wygląda fantastycznie, już sobie wyobrażam jak smakuje...mmmm...:)

Bea 6 sierpnia 2009 09:52  

Ciasto wyglada faktycznie popisowo! I ta niesssamowita ilosc owocow! Milo Cie znow tu widziec :)

Polka 6 sierpnia 2009 10:22  

Olu nareszcie jeste! :) I czekam oczywiście na opowieści i ciekawostki :) Ja będę w Londynie w przyszły weekend hihi :)
Ciasto jest fantastyczne! Well done! :D
A wiesz, że przez szare wiewórki wyginęły te rude? Opowiem Tobie dzisiaj wieczorem czemu.

Ściskam :)

Ania 7 sierpnia 2009 13:38  

Ale ładne ciacho :)

I wiewióra fajowa!

:)

Anonimowy 23 czerwca 2010 15:25  

Piekne ciasto. Wiewiora czy Wiewiorek jest piekny. U nas sa glowne brazowe i czarne...no i moje ulubienice-malutkie rude z bialymi brzuszkami (ground squirrels). :)

jerzy 8 maja 2012 19:25  

Prześlicznie wygląda takie ciasteczko

Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody zabronione. Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i nie zgadzam sie na ich kopiowanie oraz rozpowszechnianie bez mojej zgody (patrz : Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)