czwartek, 5 marca 2009

Welsh Cakes


Zmieniamy teraz trochę ciasteczkowe klimaty, chociaż nie do końca:) Welsh Cakes to popularne w Walii ciasteczko pankejki, które smakiem bardzo nas zaskoczyły. Kiedy zrobiłam je po raz pierwszy sama do końca nie wiedziałam, czy mi smakują czy też nie do konca, nie mogłam stwierdzić...Ostatnio jednak zaczęłam coraz cześciej przygotowywać te smażone ciasteczka i powoli powoli chyba zaczynam się w nich zakochiwać:)
Zosia stała się ich wielką fanką od momentu kiedy zrobiłąm je na śniadanie w wersji Puchatkowej, czyli w kształcie głowy Misa Puchatka. Teraz w każdą niedziele życzy je sobie na sniadanko:-)
Ale Welsh Cake można jeść właściwie o każdej porze, smakują tak samo dobrze na śniadanie jak i na kolacje. Najlepiej podawać je ciepłe z dżemem albo po prostu cukrem pudrem:) mój mąż upodobał sobie wersję z miodem, ale tak to już jest z tymi puchatko-podobnymi, miodzik to to bez czego obyć się nie można:-)
polecam!

Podaję przepis Dorotki z moich wypieków z moimi zmianami :

  • 60g masła
  • 250g mąki
  • 75g drobnego cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 60g rodzynek
  • 1 jajko roztrzepane
  • szczypta przyprawy korzennej
  • 2 łyżki mleka
Wszystkie składniki zagnieść. Stolnice posypać mąką, wyłożyć na nią ciasto i rozwałkowac na placek o grubości ok. 5 mm. Szklanką wykrawać ciasteczka o średnicy ok 5cm.
Smażyć na patelni wysmarownej lekko olejem po 3 minuty z każdej strony, aż ciasteczka będą miały złoty kolor. Podawać najlepiej na cieplo z miodem, dżemem, luz po prostu cukrem pudrem:)

Smacznego!

7 komentarze:

asieja 6 marca 2009 06:27  

ja chyba tez upodobałabym sobie miodową ich wersję:-)
albo cynamonową
pysznie wyglądają

majana 6 marca 2009 08:50  

O mniam! Pysznie Ci wyszły:) Bardzo apetyczne fotki, mniam, mniam, mniam!:)

Małgosia.dz 6 marca 2009 08:59  

A czy tym Puchatkom to nie za dobrze przypadkiem? ;-) Same pyszności im pod pyszczek są podtykane... :)

olalala 6 marca 2009 11:28  

Oj, jakie pyszne ciasteczka :). Wyglądają ślicznie, pięknie się prezentują z dżemikiem :). Mniam!

zawszepolka 6 marca 2009 12:33  

I nam posmakowaly ;) Ale Twoje ladniejsze niz moje :p
Takie bardzij puchate - ja chyba za cienko rozwalkowalam ciasto ..

Ola 6 marca 2009 13:27  

Dziekuje wam:)

Malgosiu, sama wiesz jak to jest, prosiaczek po prostu kocha puchatka:) a kiedy ma ich az dwoch to jest podwojnie szczesliwy podtykajac pod nosek miodzik:P

Ewelinko, co ty mowisz, Twoje wyszly wspaniale i nieslychanie apetyczne:) ja robilam dosc male ciasteczka, moze dlatego wyszly wyzsze.

pozdrawiam

Tilianara 6 marca 2009 16:24  

Kuszą te ciastka, oj kuszą :)

Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody zabronione. Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i nie zgadzam sie na ich kopiowanie oraz rozpowszechnianie bez mojej zgody (patrz : Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)