czwartek, 26 lutego 2009

Pleśniak


Kiedy za oknem pogoda płata nam zimowo-jesienne figle, a wizja spacerów w promieniach wiosennego słońca wydaje się być odległym marzeniem, staram się chociaż w domowym zaciszu dać nam wszystkim kawałeczek słońca i sprawić żebyśmy poczuli się bardziej bestrosko:)
Pamiętam, że ubiegłego lata pleśniak cieszył się na naszym stole niesłychanym powodzeniem. Kiedy w ogrodzie zaczęły pojawiać się pierwsze owoce, pleśniakowe szaleństwo rozpętało się na dobre! I tak, niemalże co tydzień mieliśmy na talerzykach nową, zupełnie inną wersję tego ciasta. Raz dodawałam czarne lub czerwone porzeczki, innym razem jagody czy wiśnie, truskawki lub maliny, co dusza zapragnie! Ahh...to były czasy:)
Dziś moja córcia zapytała mnie gdzie też podział się "Pan pleśniak" ? i czy nie mogłabym go znowu zrobić. W ten sposób zdałam sobie sprawę, że faktycznie dawno już go nie robiłam. Znalazłam mrożone owoce, słoik dżemu z czarnej porzeczki, powidła śliwkowe i do dzieła! w godzinę ciasto było gotowe. Kawałeczek lata w deszczowym, szarym świecie:)

Pleśniak z przepisu Doruś:

Składniki:

  • 200 g masła
  • 4 duże jajka (osobno białka i żółtka)
  • 3 szklanki mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2/3 szklanki + 3 łyżki drobnego cukru
  • szczypta soli
  • 2 łyżki kakao
  • słoik dżemu, powideł lub świeżych owoców (zimą można dodać mrożone)

Zimne masło posiekać w misce razem z mąką, proszkiem do pieczenia, solą, 3 łyżkami cukru i 4 żółtkami. Szybko zagnieść. Ciasto Podzielić na 3 części, jedną z nich zagnieść z kakao. Uformować 3 kule i włożyć do lodówki do stwardnienia.

Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając 2/3 szklanki cukru.

Blachę 26 x 30 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Schłodzone jasne ciasto zetrzeć na tarce na dno formy. Posmarować grubą warstwą dżemu (lub powideł czy owoców). Na to zetrzeć ciemne ciasto i ułożyć na nim pianę z białek. Na wierzch zetrzeć ostatnią, jasną część ciasta.

Piec około 40 - 50 minut w temperaturze 180ºC. Kroić najlepiej po całkowitym ostygnięciu.

Smacznego!

15 komentarze:

majana 26 lutego 2009 22:38  

Uwielbiam pleśniaczka! :)
Szczególnie ze świeżymi czerwonymi porzeczkami. Jak nie mam świeżych daję dżem, też wychodzi pyszny:)
Bardzo mi się podoba Twój pleśniaczek, ach, aż mi slinka cieknie.
SUper :)

Ola 26 lutego 2009 22:41  

Majanko, bardzo dziekuje:-)
u nas plesniak jest w czołówce ulubionych ciast. Pychota!

pozdrawiam:)

An-na 26 lutego 2009 23:37  

Łał! Nie przypuszczałam że mnie kiedykolwiek pleśniak zachwyci... Zwykle kojarzy mi się z ciastem zbyt suchym lub gliniastym, ale Twój wygląda pięknie. Udał Ci się baaardzo. Zjadłabym!
Pozdrawiam :)

poswix 27 lutego 2009 06:21  

Bardzo owocowy, choć robiłam pleśniaka masę rzy nigdy nie miałam odwagi na przełożenie go taką ilością owoców... Jestem pod wrażeniem. :-)

Małgosia.dz 27 lutego 2009 08:12  

U mnie pleśniak to takie ciasto - wspomnienie. ;-) Robiłam go wiele razy pod okiem mamy (jeszcze jako nastolatka), a potem jakoś mi tak przeszło... Nie żeby przeszło jedzenie, bo do tej pory "w gościach" z wielką przyjemnością go jadam, ale już tyyyle lat nie robiłam go sama...
Fajny Olu! :)

adda73 27 lutego 2009 09:08  

Moja rodzinka przepada za pleśniakiem u nas inaczej zwanym skubańcem :) Mój przepis ma troszkę inne proporcje, ale ciasto wygląda identycznie jak Twoje. Pyszne jest to ciasto :)

karolka 27 lutego 2009 09:59  

To jedno z moich ulubionych ciast. Bardzo lubie dodatek kwaskowych owocow, mniam. Co prawda mam nieco inny przepis, ale efekt ten sam.
Twoj plesniak jest cudny!
pozdrawiam

Ola 27 lutego 2009 10:00  

Dziekuje wam bardzo za mile slowa:)
Malgosiu, w takim razie koniecznie rade Ci nadrobic zaleglosci:) dobry plesniak nie jest zly:-)

pozdrawiam!

Olciaky 27 lutego 2009 17:08  

Bardzo lubię pleśniaka za jego prostotę:)
I chyba.. niebawem go zrobię:)
Pozdrawiam ciepło
Ps: A może byś wpadła do mnie?-zapraszam serdecznie.

asieja 27 lutego 2009 20:04  

oczarowałaś mnie wyglądem tego ciasta
piękne!!:-)

Ola 27 lutego 2009 20:10  

Jak widze wszyscy kochaja plesniaka :-)

Asieja, dziekuje:)

pozdrawiam

Bellaaa.15 28 lutego 2009 19:23  

Też robiłam z tego przepisu, jest świetny ;)! Śliczny ci pleśniaczek wyszedł ;]

olalala 1 marca 2009 10:34  

Cudnie wygląda Twój pleśniak :)! Mniam... Zjadłabym sobie kawałeczek, tak żeby przywołać lato :).

Ania 3 marca 2009 14:41  

UWIELBIAM pleśniaka. Mam slinotok...

zagatka 15 października 2009 12:27  

Moje pierwsze ciasto, pieczone z ciocią, później często z mamą, ale ta miała inną technikę wyrabiania ciasta. Pozatym maminy zeszyt z przepisami jest daleko, a Twój blog zawsze dostępny:)
Pleśniak udał się znakomicie, mąż właśnie pochłania spory kawałek (wyśmiał mnie, jak podałam mu mały kwadrat na talerzyku).

Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody zabronione. Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i nie zgadzam sie na ich kopiowanie oraz rozpowszechnianie bez mojej zgody (patrz : Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)