wtorek, 14 października 2008

Biała Pavlova


Jak widzę nie tylko ja w ostatnim czasie magazynowałam białka żeby w końcu móc doczekać sie tej wielkiej pyszności. Na GP pavlovowe oblęzenie, nareszcie i ja się skusiłam:) co tu dużo mówić, NIE ŻAŁUJĘ ani troche! pyszna, delikatna, idealnie współgrająca z malinami....bajka:) wypróbujcie koniecznie:)
przepis znalazłam na blogu Dorus79, której bardzo dziękuje i, która teraz cytuję:

Składniki:

  • 6 białek
  • 300 g miałkiego cukru
  • 1 łyżeczka skrobi kukurydzianej (można zastąpić ją skrobią ziemniaczaną)
  • 1 łyżeczka białego octu winnego
  • 500 ml śmietany kremówki (choć uważam, że połowa w zupełności wystarczy :)
  • owoce sezonowe

Białka ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodawać po łyżce miałkiego cukru, łyżeczkę mąki kukurydzianej i łyżeczkę octu.

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze narysować okrąg, nieduży, dwadzieścia kilka cm średnicy. Wyłożyć na niego masę białkową. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i po 5 minutach przykręcić temperaturę do 150 stopni. Piec 1,5 godziny. Studzić w uchylonym piekarniku.

Wystudzoną bezę położyć na paterze dnem do góry, delikatnie zerwać papier. Wyłożyć na nią ubitą kremówkę (bez cukru). Udekorować owocami sezonowymi.

Smacznego :)

środa, 8 października 2008

Na jesienne smutki, Drożdżówka

Musze sie przyznac, ze rzadko robie drożdżówki, nie wiem w sumie dlaczego, bo
przeciez te ciasta to klasyka wypieku. Zawsze jednak na pierwszy plan wysuwaja
sie wszelkiego rodzaju tarty, serniki czy ucierane...
Na szczescie po zrobieniu tej drozdzowki przekonalam sie, ze DROZDZOWE TO
ZAWSZE DROZDZOWE i mimo, ze tyle jest innych pysznosci, to to jedno, poczciwe
ciasto jest poza wszystkimi klasyfikacjami:)
przepis znalazlam na blogu Liski, wyprobowalam i zrobilam. Potem zrobilam
jeszcze raz...i jeszcze raz....

Ciasto drożdżowe ze śliwkami i kruszonką

Przepis (cytuję za Liska):
"? w dużej misce: 4 żółtka + 3/4 szklanki cukru ucieram na kogel-mogel, dodaję
olejek pomarańczowy i odrobinę cytrynowego (najbardziej lubię dr. Oetkera)

? w półlitrowym naczyniu (wysokim) ucieram lekko 8dkg drożdży z łyżką cukru,
po chwili drożdże stają się płynne, zalewam je 1 szklanką ciepłego mleka,
mieszam i czekam aż wypełnią naczynie

? dodaję wyrośnięte drożdże do utartych jajek, wsypuję jednocześnie 3 szklanki
mąki, skórkę pomarańczową i rodzynki, mieszam kilka razy dużą łyżką, na końcu
dodaję 1/4 kostki roztopionego masła, mieszam i gotowe

mój patent na szybkie wyrośnięcie ciasta:

wykładam je natychmiast do formy, układam owoce (jabłka lub śliwki w cienkich
plasterkach, maliny z jagodami i co kto lubi... ), posypuję odrobiną ciemnego
cukru lub kruszonką (roztopione masło, trochę cukru i mąki) i do piekarnika na
50 STOPNI. Po ok. 20 minutach ciasto jest wyrośnięte.


Wtedy zwiększam temperaturę do 165 stopni i po 20 minutach placek jest gotowy.
Oczywiście każdy piekarnik jest inny. Ja używam elektrycznego SMEGa, na
termoobiegu, ale w niektórych piekarnikach potrzeba ok 25 minut. Przed
wyjęciem z piekarnika, należy sprawdzić drewnianym patyczkiem czy ciasto się
nie klei."

Smacznego!

niedziela, 5 października 2008

Croissants








Szukałam, szukałam i wreszcie znalazłam! idealny przepis na Croissanty!
Miałam za sobą parę niezbyt udanych prób stworzenia Croissantów idealnych: kruchych, delikatnych w smaku, puszystych, warstwowych z delikatną maślaną nutką. Tym razem się udało!
Przepis pochodzi od światowej sławy cukiernika, Pierre Hermé, a znalazłam go na blogu Dorus79:)
Przepis naprawdę warty wyprobowania!

Cytuję Dorotkę:)

Składniki na 14 małych, lub 7 dużych rogalików:

  • 15 g masła
  • 5 g świeżych drożdży
  • 85 ml wody, o temperaturze 20ºC
  • 210 g mąki, typ 450
  • 4 g (niepełna łyżeczka) miałkiej soli
  • 30 g (2 łyżki) cukru
  • 1,5 łyżeczki mleka w proszku
  • 125 g masła o temperaturze pokojowej

Etap 1:

W rondelku roztopić 15 g masła. Drożdże pokruszyć do miseczki, wlać wodę i dokładnie wymieszać. Mąkę przesiać do dużej miski, dodać sól, cukier, mleko w proszku, roztopione masło i rozprowadzone wodą drożdże. Ciasto wyrabiać ręcznie, stopniowo zagarniając mąkę, aż składniki się połączą i ciasto będzie gładkie. Jeśli jest zbyt zwarte, dolać odrobinę więcej wody. Ciasto w misce przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 90 minut, do podwojenia objętości.

Etap 2:

Ciasto uderzyć pięścią, aby opadło i ulotnił się dwutlenek węgla, powstały podczas fermentacji. Miskę z ciastem przykryć folią i wstawić do lodówki na około godzinę, aż ciasto podwoi objętość. Ponownie uderzyć pięścią, by opadło i wstawić do zamrażalnika na 30 minut.

Etap 3:

Masło (125 g) włożyć do miseczki i utrzeć na gładką masę.

Etap 4:

Ciasto rozwałkować na prostokąt długości 3 razy większej niż szerokość.

Połowę masła rozłożyć palcami na 2/3 długości ciasta i złożyć je jak list, 3 razy. Warto zostawić kilka milimetrów przerwy między masłem o brzegiem, by potem idealnie skleić ciasto (masło nie wypłynie na boki).

Obrócić ciasto o 90º i ponownie rozwałkować, następnie znów złożyć jak list, tym razem jednak bez masła.

Złożone ciasto owinąć folią, wstawić do zamrażalnika na 30 minut, następnie do lodówki na 1 godzinę.

Etap 5:

Wszystkie czynności z etapu 4 powtórzyć od początku, zużywając pozostałą połowę masła. Następnie obrót i wałkowanie + składanie bez masła. Ciasto wstawić do zamrażalnika na 30 minut a następnie do lodówki na godzinę.

I to koniec przygotowywania ciasta. Po tym czasie (wszystko zajmuje 5,5 godziny), można już wykrajać rogaliki. Ja wkładam do lodówki na całą noc (może tak leżakowac w lodówce 3 dni).

Wykrajanie rogalików:

Ciasto (musi być zimne!) rozwałkowujemy na placek grubości 6 mm, wykroić trójkąty. Każdy trójkąt zrolować od podstawy w kierunku wierzchołka i nadać mu kształt rogalika.Uwaga: rogaliki zwijamy z początku bardziej luźno, potem ściśle.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia lub posypać mąką, rozłożyć na niej rogaliki. Do miseczki włożyć żółtko, dodać niewielką ilość wody i roztrzepać, posmarować croissanty. Pozostawić do wyrośnięcia na 1,5 godziny.

Nagrzać piekarnik do temperatury 220ºC. Croissanty ponownie posmarować żółtkiem i wstawić do piekarnika. Piec przez 5 minut w temperaturze 220ºC. Obniżyć temperaturę do 190ºC i piec dalej przez 10 minut.

Smacznego!


czwartek, 2 października 2008

Bread And Butter Pudding

Kiedyś wydawało mi się, że pudding chlebowy nie może być niczym nadzwyczajnym, a już napewno nie może powalać smakiem i aromatem. Dzisiaj wiem, że się myliłam i jedyne czego żałuję to tego, że nie zrobiłam go wcześniej:)
Pyszny, delikatny w smaku, aromatyczny.... najbardziej smakował nam zaraz po upieczeniu, kiedy jeszcze ciepła i niezbyt zastygnięta masa delikatnie otulała kawałki chałki....poezja smaku, czego chcieć więcej?:) Goooorąco polecam!

Za przepis dziekuje Dorus79.


Składniki na 1 niedużą prostokątną formę:

około 3/4 niedużej chałki (może być lekko czerstwa)

  • masło do posmarowania kromek
  • 2 łyżki cukru (najlepiej własnej produkcji z prawdziwą wanilią)
  • 80 ml śmietany kremówki
  • 80 ml mleka
  • 1 jajko
  • rodzynki
  • rum lub inny alkohol do namoczenia rodzynek (opcjonalnie, w wersji dla dorosłych)
  • cukier demerara do posypania
  • dżem pomarańczowy (1 łyżka)

Odrobiną masła wysmarować foremkę. Chałkę pokroić na 1 cm kromki, każdą z jednej strony posmarować masłem. Ułożyć je w foremce, jedną na drugą, skośnie, by na siebie zachodziły. W przypadku chleba tostowego: każdą kromkę przeciąć na pół, poukładać skośnie, czubkami do góry.

Rodzynki zalać rumem do nasączenia (można to pominąć). Jajko rozbić dokładnie mikserem z mlekiem, śmietanką, cukrem.

Kromki zalać masą, posypać rodzynkami, a następnie warstwą ciemnego cukru. Lekko przycisnąć, odstawić na 10 minut.

Piec około 30 minut w temperaturze 160ºC. Wyjąć z piekarnika, posmarować cienką warstwą dżemu, natychmiast podawać. Najlepszy ciepły.

Smacznego !

niedziela, 28 września 2008

Tarte-Tatin


Muszę przyznać, że to był mój pierwszy raz z tą tarta, ale informuję już teraz, że na pewno nie ostatni! jej smak, zapach i prostota wykonania sprawiły, że kompletnie daliśmy sie zaczarować. A w związku z tym, że dzisiaj Dzień Jabłka, przyłączam się do wspolnej zabawy:) to moje pierwsze świętno więc mam nadzieje, że wybrałam przepis godny święta tego najcudowniejszego, najbardziej przez nas ukochanego owocu:)

Przepis pochodzi ze strony Liski, której jak zwykle bardzo dziękuję za inspiracje:)

Na ciasto kruche:
150 g mąki
100 g masła pokrojonego w małe kawałeczki
25 g brązowego cukru
2 żółtka

Na jabłka: 100 g brązowego cukru
40 g masła
5 jabłek średniej wielkości obranych i pokrojonych w ćwiartki

Ciasto: zagnieść wszystkie składniki na gładkie kruche ciasto i włożyć do lodówki na pół godz.
W tym czasie przygotować jabłka: na dużej patelni (ja używam ze stali nierdzewnej ze stalową rączką), rozgrzać masło z cukrem. Kiedy zacznie się karmelizować, wrzucić jabłka i smażyć je ok. 15 minut. B. ważne: nie przekręcać ich zbyt często, bo się rozpadną, a nie powinny. Kiedy jabłka nabiorą złocistego koloru (ja trzymam je tak długo, aż się zrobią brązowe, ale nie spalone!!), wyjmujemy z lodówki ciasto. Ciasto trzeba rozwałkować na krążek o średnicy większej niż średnica patelni.
Ciasto ułożyć na jabłkach, podwinąc brzegi do środka. wstawić do piekarnika nagrzanego do temp. 200 st C. Piec 20 minut, następnie zmniejszyć temp. do 160 stopni i piec kolejne 20 min. Po upieczeniu wyjąc z piekarnika, nożem odsunąć brzeg ciasta od patelni, na wierzch patelni położyć duży talerz i jednym ruchem przewrócić tartę na talerz. Może się okazać, że do patelni przywarło część jabłek - nic strasznego - odrywamy je delikatnie nożem i układamy na cieście. Jeśli ciasto jest gorące, to jabłka ładnie się "wkleją" z powrotem.

Smacznego!




środa, 24 września 2008

Słodkie bułeczki



Delikatne, słodkie i uwielbiane przez nasze maluchy bułeczki:) Przepis na nie znalazłam na stronie Liski i postanowiłam je wypróbować:) Moja dziewczyna byłą zachwycona ich smakiem i już poprosiła o powtórkę z rozrywki w weekend:) Ja osobiscie wolę chyba pieczywo bardziej wytrawne niż słodkie, ale jedzone na ciepło z masełkiem i powidłami własnej roboty absolutnie mnie oczarowały.
Polecam!:)

Cytuję za Liską:

Przepis na 16 bułeczek

1 łyżka drożdży suszonych
1 szklanka (200 ml) zsiadłego mleka, jogurtu lub maślanki
1/4 szkl wody
2 łyżki cukru
60 g miękkiego masła
1 jajko
2 łyżeczki soli
4 szklanki mąki (ok. 600 g)


Wszystkie składniki mieszamy - ręcznie lub mikserem. Wyrabiamy gładkie ciasto, z którego formujemy kulę. Przykrywamy ją ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na ok 1-2 h.
Formujemy bułeczki. Spryskujemy je oliwą, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 30 minut. Nacinamy bułeczki ostrym nożem lub nożyczkami. Posypujemy lekko mąką.
Piekarnik nagrzewamy do 200 st C.
Pieczemy ok. 15 minut lub do czasu zarumienienia.

Smacznego!

niedziela, 21 września 2008

Powidła Śliwkowe


Za oknem już prawdziwa jesień...Z dnia na dzień piękne słoneczne lato musiało ustąpić miejsca smutnej, szaro-burej jesieni...I chociaż według kalendarza lato nadal trwa wszyscy już wiemy, że na prawdziwe ciepełko bedziemy musieli czekać przez następny rok...
Nie lubię takiej pogody, zawsze wprawia mnie ona w nastrój lekkiego otępienia, żeby nie powiedzieć przygnębienia. W ogrodzie nagromadziły sie tony złotych liści, które spadły z naszego ponad 100 letniego dębu, pamiętającego jeszcze czasy mojego pradziadka...moje ukochane begonie nie przeżyły pierwszych porannych przymrozków, kaloryfery zostały już uruchomione na prośbe mojego wiecznego małego zmarźlaka...coż-prawdziwa jesień.

Nie mogę jednak ciągle tak narzekać dlatego dla otuchy dla nas wszystkich- tęskniących za słonecznym latem, mogę z całą pewnościa powiedzieć, że są jednak niektóre rzeczy w tej całej nieszczesnej jesieni, które lubie:) Na przykład powidła śliwkowe, ciasta ze śliwkami, gruszki zerwane prosto z naszego drzewa...mmm...te pyszności rzeczywiście mogą osłodzić nam zimne, deszczowe popołudnia.

Powidła śliwkowe robię co roku, od lat. Przepis na nie pochodzi ze starego zeszyciku mojej babci, której przetwory cieszyły sie uwielbieniem całej naszej rodziny.

Powidła śliwkowe

Śliwki pestkujemy, wrzucamy do dużego garnka z jak najgrubszym dnem i gotujemy na małym ogniu przez 3-4 dni. Ostatniego dnia dorzucamy do śliwek 3 goździki, dla smaku - Nie słodzimy powideł. Słoiki sparzamy wrzącą wodą, osuszamy i napełniamy powidłąmi. Pasteryzujemy.

Banalnie proste a jednak tak wyjątkowe:)

Smacznego!

Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody zabronione. Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i nie zgadzam sie na ich kopiowanie oraz rozpowszechnianie bez mojej zgody (patrz : Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)